Za mną pierwszy z trzech tygodni detoksu. Szło dobrze do piątego dnia wieczorem, kiedy to zgrzeszyłam czekoladą. Weekend poszedł na straty. Chyba, że potraktuję to jako doświadczenie na przyszłość i wyciągnę konstruktywne wnioski.
Ten "tydzień roboczy" upłynął pod znakiem galarety drobiowej... :)
... jajecznicy i frytek z selera :)
To były hity tegorocznej edycji Noworocznego Detoksu Cukrowego.
Można powiedzieć, że drugi tydzień powinien być lepszy, tzn. musi być, bo inaczej to (cały ten detoks) nie ma sensu. Za karę idę na "karnego jeżyka", tzn. przedłużam sobie detoks do końca stycznia (a miał trwać do 25.01). A potem następna faza Projektu 6/3 czyli 4-tygodniowe wyzwanie PALEO.
Ale, ale... wracając do detoksu, to termin przypadł akurat na przeziębienie, podczas którego ratowałam się Apapem Hot do picia, który zawierał cukier, wapnem, który również w składzie posiadał cukier i rozpuszczalną witaminą C 1000, która również zawierała cukier, do tego syropki, tabletki do ssania - a jakże, z cukrem. Może to to tak zadziałało, że ciągle byłam "narażona na działanie cukru"/ pod wpływem cukru i ciągnęło mnie do niego jak Kubusia Puchatka do miodu? Czy to może wymówka? A powinno być NO EXCUSES!
Myślałam, że się nie złamię do końca trwania detoksu (skoro wytrzymałam niemal 30 dni na PALEO przed świętami). Niestety uległam pokusie. No nic, porażka porażką, ale trzeba kontynuować i się nie poddawać. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem... kokosowym oczywiście ;)
Detoks zaczął się w poniedziałek 5 stycznia, a 4 stycznia czyli w przeddzień detoksu ważyłam 86,6 kg (jadłam jeszcze słodycze, takie moje rytualne pożegnanie ze słodyczami przed detoksem), a siódmego dnia detoksu (niedziela, 11 stycznia) pojawiło się 83,7 kg.
Byłoby fajnie (bo aż -2,9 kg), gdyby nie fakt, że był to w dużej mierze efekt odwodnienia po alkoholu. Dzisiaj, czyli 12 stycznia pojawiła się już bardziej "rzeczywista" waga: 85 kg. Szkoda, no ale mam za swoje ;)
16 kg przede mną do 24 lipca. Ciekawe, czy zdążę... :)
Uczestnicy biorący udział w wydarzeniu "Noworoczny Detoks Cukrowy" (które przyciągnęło ponad 1900 osób) chwalą się i cieszą, że:
- mają więcej energii (część osób jest sennych, czuje się "dziwnawo" i boli je głowa, ale to naturalna część odstawienia cukru i na większość osób przychodzi taka pora (na jednych szybciej, a na innych później), zwłaszcza dotyka to te osoby, które przed detoksem spożywały dużo cukru w różnej postaci)
- nie czują się ociężale, czują się lekko, jakby zrzuciły dużo więcej kg niż w rzeczywistości
- mają bardziej płaski brzuch (brak wzdęć, woda się nie zatrzymuje),
- zgaga przeszła
- ciało się wysmukla, a skóra staje się jędrniejsza
- nie ciągnie ich do słodkiego, słodycze przestają dla nich istnieć, odrzuciło ich od słodkiego,
- mają czyste zęby od rana do wieczora (nie zbiera się osad)
- zauważyli spadek wagi lub zmniejszenie obwodu bioder czy pasa (mają "luz w gaciach") :)
- są bardziej kreatywni w kuchni...
- ... zauważyli wiele innych pozytywnych objawów :) - tutaj link podsumowujący detoks, wrażenia ludzi, którzy go przeszli :) PODSUMOWANIE WYTRWAŁYCH
Czyli nie mniej, nie więcej jak tylko/aż przemęczyć się kilka dni opierając się słodyczom w szafie i osiągnąć stan z punktu 6, żeby omijać je i żeby obchodziły mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg.
Link do dziennika zmagań dla użytkowników facebooka:
MÓJ DZIENNIK

