niedziela, 30 listopada 2014

Projekt 6/3. Faza 1. Dzień 5/30 i 6/30. 29-30.11.2014

29.11.2014 - 30.11.2014 

Opole weekend. Wszyscy pijani jak wory :) A tutaj link do skeczu Marcina Dańca, tak dla przypomnienia i z sentymentu :) Marcin Daniec - Opole Weekend

Mój pierwszy weekend na wyzwaniu. Pomijając jeden grzeszek - drinki: "wódka z sokiem grejpfrutowym" na imprezie - było bardzo dobrze. A weekend też mi się trochę kojarzy z odpuszczaniem diety... No ale nie tym razem.
Nie potrafię się bawić bez alkoholu, sorry :) A że na imprezy chodzę  rzadko.... ;)  
Ze względu na dietę myślałam nawet o tym żeby olać imprezę i zostać w domu no ale przecież nie można być takim odludkiem... którym właściwie jestem, ale czasem jednak wypada wyjść do ludzi żeby nie... zdziczeć :) 
Gdyby ta impreza andrzejkowa była tydzień temu to bym na nią nie poszła bo źle się ze sobą czułam i nie miałam ochoty na imprezy... a teraz, mimo że to dopiero piąty dzień wyzwania, lepiej się czuję, mam więcej energii i akceptuję siebie taką, jaka jestem - głównie dzięki temu, że podjęłam w końcu to wyzwanie zamiast wymyślać kolejne wymówki i wiem, że to, jak teraz wyglądam jest tylko stanem przejściowym i że będzie coraz lepiej bo już nad tym pracuję :) 

PALEO TO NIE DIETA. TO ZMIANA STYLU ŻYCIA.
"30-dniowe wyzwanie" jest wstępem do zmiany stylu życia już na stałe... 
  • ... bo zazwyczaj po upływie tych trzydziestu dni ludzie - zachęceni poprawą zdrowia, samopoczucia i figury (zmniejszenie pszennego brzucha plus wiele innych korzyści wynikających z rezygnacji z pszenicy, które opisałam na tym blogu we wcześniejszym wpisie pt. "Gluten to zło") - kontynuują ten sposób odżywiania albo przechodzą "poziom wyżej" czyli na PALEO-dietę (wyższy poziom wtajemniczenia, mniejsza lista dozwolonych produktów niż na wyzwaniu, takie zawężone 10 zasad)... bo skoro dobrze się czują, to jaki sens wracać do "normalnego odżywiania" ze "zdrowymi produktami pełnoziarnistymi", któremu towarzyszyło złe samopoczucie i szereg innych dolegliwości, o których człowiek nie miał pojęcia, że ich przyczyną może być pszenica? 
  • "Dziesięć zasad" / "PALEO-dieta" z założenia nie jest dietą, a stylem odżywiania do końca życia... bo gdyby nie do końca życia, a tylko przez jakiś czas, tylko po to żeby osiągnąć cel, jakim jest konkretna waga ciała i po jego osiągnięciu wrócić do złych nawyków, to ta "dieta" miałaby taki sam sens jak inne diety, czyli żaden, a po niej efekt jojo byłby murowany. Zresztą to też już przerabiałam.
Czy to właśnie ten czas dla mnie?

Zobaczymy jak naprawdę będzie w moim przypadku tym razem, czy aby znowu nie zboczę na złą węglowodanową drogę... No cóż, jestem realistką i myślę, że prędzej czy później tak się stanie... aż do kolejnego podejścia do wyzwania lub do PALEO. 
Może ktoś powiedzieć, że jestem pesymistką i nie wierzę w siebie czy może takim myśleniem z góry skazuję się na porażkę... jednak znam siebie, mam za sobą parę lat doświadczenia z dietami i widzę jak to u mnie wygląda. Za każdym razem sobie obiecuję, że tym razem będzie inaczej, lepiej, dłużej, bez grzeszków, a wychodzi jak zwykle: dieta - "normalne" żarcie - jo-jo - dieta... i tak w kółko.
Nie chcę zapeszać więc... w ogóle nie powiem, że mnie nie ciągnie do słodyczy :) Normalnie po imprezie zahaczyłabym jeszcze o całodobowy monopolowy i kupiłabym ze dwie czekolady czy coś:)
Jakiś czas temu zauważyłam, że jeśli nie jestem na "diecie", to pod koniec dnia pracy myślę co by tu sobie kupić słodkiego i wracam do domu, do mojej "strefy komfortu", co u mnie oznacza wieczorne oglądanie amerykańskich seriali na laptopie (Dexter, Homeland, Good Wife, White Collar, Suits, Dr House, Nurse Jackie, Vikings, Spartacus) i podżeranie słodyczy :) Wtedy inne rzeczy mnie nie interesują, nie chce mi się nic robić - od obowiązków poczynając, a na przyjemnościach czy nawet na hobby kończąc - nic tylko siąść przed laptopem, puścić serial i wsuwać słodycze. A teraz gdy nie mam słodyczy pod ręką to bardziej mi się chce robić różne rzeczy, słodycze mnie nie odciągają i nie pochłaniają. A ja ich :)

29.12.2014 - sobota, dzień 5/30
 
W sobotę była akcja "Firanka". Obudziłam się po 12:00, a sklep z firankami w soboty jest czynny do 14:00 więc nie zdążyłam zjeść śniadania. Na szczęście byłam zaopatrzona w migdały i zjadłam je na przystanku i w autobusie jadąc do miasta. Z przystanku MZK na Kołłątaja szybkim marszem na Książąt Opolskich a stamtąd - już z firanką - spacerkiem załatwić inną sprawę. W empiku kupiłam książkę "Kuchnia bez pszenicy". Ekspedientka proponowała jeszcze zestaw książek "Dieta bez pszenicy" + "Kuchnia polska bez pszenicy" w promocji za 49,90 zł. Pierwszą z nich już mam, a w drugą kiedyś się zaopatrzę. 

Dobra, do rzeczy, bo się rozpisałam :) A i tak nikt tego nie czyta :) Zero komentarzy. Chlip. Więc chyba piszę sama do siebie - ergo - marnuję czas na pierdoły :] 

JADŁOSPIS
  • 12:15 pobudka 
  • 12:50 szklanka ciepłej wody z cytryną + omega 3 + Euthyrox 200
  • 13:30 PRZEKĄSKA I: 
    • migdały 40g
  • 14:30 PRZEKĄSKA II: 
    • migdały 40g 
  • 17:00 POSIŁEK I:
    • sałatka z łososiem wędzonym (reszta z wczoraj)
    • duża czarna herbata (część z cytryną)
  •  wieszanie firanki ;)
  • 17:30 POSIŁEK II:
    • smażony łosoś z sosem pietruszkowym
    • sałata rzymska mini z sosem vinegrette 
    • zielona herbata z sokiem z granatu - 2 szklanki
  • herbata rooibos  
  • 20:30 wódka z sokiem grejpfrutowym (u koleżanki) 
22:00 - 02:00 IMPREZA
    • tańce, hulanki, swawole 
    • wódka z sokiem grejpfrutowym (nie pamiętam ile) :) 
  • 3:00 - spanie
  • niacyna 1000 - nie brałam bo bałam się reakcji niacyny z promilami we krwi ;)

30.11.2014 - niedziela, dzień 6/30
  • 11:00 pobudka (bez kaca) :)
  • 11:15 szklanka ciepłej wody z cytryną, omega 3, Euthyrox 
  • 11:45 ŚNIADANIE I: 
    • łosoś smażony z sosem pietruszkowym
    • duża czarna herbata
  • 14:00 OBIAD: 
    • polędwiczki wieprzowe, groszek gotowany na parze + olej z pestek dyni, listki brukselki, kasza jaglana

  • 16:45 PODWIECZOREK
    • sałatka owocowa (banan, gruszka, pomarańcza, granat, sok z limonki) 
    • kawa czarna

...  a podczas gdy robiłam sałatkę, Mama powiesiła mi firankę jak należy :)


  • duża czarna herbata z sokiem z limonki  
  • 20:00 PRZEKĄSKA I: 
    • orzechy nerkowca + migdały 
  • 23:30 PRZEKĄSKA II: 
    • orzechy nerkowca 
  • SUPLEMENT:  
    • niacyna 1000 
PODSUMOWANIE
  • dieta:  
    • bez grzeszków typu słodycze, 
    • grzeszek: alkohol
    • powinnam też zachować większy odstęp między posiłkami (jeść regularnie) i jeść śniadanie. 
  • ruch:  
    • krótki ale szybki, energiczny marsz (Kołłątaja - Książąt Op.), spacer (Książąt Op. - Krakowska - 1 Maja przystanek MZK k/dworca),  
    • taniec - połamaniec  (22:30 - 01:30)
  • koszt diety: 0,00 zł (nie robiłam zakupów spożywczych)
To był udany weekend :)

piątek, 28 listopada 2014

PROJEKT 6/3. FAZA 1. DZIEŃ 4/30. 28.11.2014

Zdrowo się dzisiaj nażarłam :)
Być sytym na diecie... nie sądziłam, że to jest możliwe (aż do pierwszej wizyty u Iwony Wierzbickiej 6 czerwca 2013, po której dostałam rozpiskę diety PALEO :) 
Dieta większości raczej kojarzy się z burczeniem w brzuchu. No, na diecie Dukana też się najadałam :) Pomijając oczywiście "wątpliwy wpływ" tej diety na organizm. (Niektórzy na tej diecie mdleją lub o mało co nie wpadają w śpiączkę po przekroczeniu dolnej granicy cukru we krwi). Ja się czułam dobrze, ale nie dowiem się jaki długoterminowy wpływ na mój organizm miała ta dieta.  
Można powiedzieć, że synonimem diety to zazwyczaj głód, burczenie w brzuchu, spadek energii i jałowe żarcie bez smaku, tłuszczu, suche sałatki z łyżeczką oliwy itp.;)
Musiałam dzisiaj reklamować jeden owoc granatu, którego kupiłam wczoraj, bo był spleśniały w środku. Pani w osiedlowym warzywniaku na szczęście uznała reklamację i wymieniła go na inny granat, a ja zadowolona zrobiłam zakupy na 47,19 zł (orzechy nerkowca, brazylijskie, migdały, limonka, pomarańcze i banany do sałatki z granatem, cytryna, pomidory, avocado, sok marchwiowy jednodniowy). Cieszę się bo gdyby mi nie uznała tej reklamacji to bym nawet nie mogła na długo strzelić focha, bo warzywniak jest dobrze zaopatrzony, nawet w kasze z amarantusa itp. ale też niestety w kuszące słodycze z Dojczlandu, w które się zaopatruje gdy akurat nie jestem "na diecie" ;)
Jak się wdrożę w tę dietę i się ogarnę to chcę znaleźć czas na jakąś aktywność fizyczną, bo zalegam ostatnio i spędzam całe dnie w pozycji siedzącej, przed komputerem, w pracy i w domu, ogrom czasu spędzam też w kuchni... slow food.  
  • Z jednej strony "slow", bo nie "fast", 
  • a z drugiej slow, bo grzebię się jak mucha w... smole ;)
Dzisiejsze "meni" ;)
  • 8:15 ciepła woda z cytryną - co robi się dobrym nawykiem
  • 8:30 ŚNIADANIE I - "omlette du fromage
    • omlet z 3 jajek z papryką, szynką, pieczarkami, serem camembert ("mniejsza połowa") ...miały być też oliwki ale pokryły się zielonym puszkiem - omlet się złamał więc zdjęcia nie pokażę, zresztą jest niewyraźne :) Omlet lepiej smakował niż wyglądał. Ale jak to mówią, Ubung mach den Maister - ćwiczenie czyni mistrza więc jak będę je robić ekhem.... stosunkowo często, to w końcu zaczną wychodzić ;)

  • duża czarna herbata z cytryną
  • 13:20 ŚNIADANIE II
    • reszta sałatki z granatem z wczoraj
  • duża czarna herbata z cytryną
  • 16:00 PRZEKĄSKA:
    • jabłko
    • sok z marchewki 500 ml Marwit
  • 19:00 OBIAD
    • sałatka z wędzonym ło(so)siem (mix sałat z roszponką, wędzony ło(so)ś 100g, avocado, serek camembert ("większa połowa"), pomidor, granat, sos: oliwa, musztarda, pieprz, miód, szczypta soli) - zjadłam pół porcji, reszta na jutro na śniadanie albo na obiad czy cóś.


 sałatka z wędzonym łososiem
PODSUMOWANIE:
  • dieta: bez grzeszków
  • ruch: brak
  • koszt diety: 54,38 zł, w tym:
    • łosoś wędzony 7,19 zł
    • warzywniak: 47,19 zł

czwartek, 27 listopada 2014

PROJEKT 6/3. FAZA 1. DZIEŃ 3. 27.11.2014

Jest lepiej :) Konkretne posiłki, wspaniały przepis na sałatkę z granatem... 
Odważyłam się też na ważenie. 


Dla przypomnienia - 27 października było 89,7 kg, potem sobie rosłam (wszerz), pierwszego dnia wyzwania się nie ważyłam, a dzisiaj waga pokazała, że jest 90,5 kg. Można tylko gdybać, ile było w dniu rozpoczęcia wyzwania.

Dzisiejsze menu:

  • ŚNIADANIE I (9:05): 
    • jajecznica z 3 jaj na boczku, szynce, maśle klarowanym, z papryką czerwoną i pieczarkami


    • szklanka ciepłej wody z cytryną 
  • duża czarna herbata (9:45-15:00)
  • ŚNIADANIE II (12:30): 
    • makrela wędzona z 2 małymi pomidorami i z pieprzem
  • duża czarna herbata (15:00-17:30)
  • OBIAD (18:00): 
    • resztka obiadu z wczoraj (kurczak z mrożonką warzywną chińską
    • NOWOŚĆ: sałatka z granatem (mix sałat z rukolą, granat, filet z kurczaka, gruszka, ser lazur, sos: cytryna, musztarda, oliwa, miód, sól, pieprz)


  • kawa czarna z ekspresu ciśnieniowego 
  • 2 duże herbaty rooibos 
  • SUPLEMENT: niacyna 1000
PODSUMOWANIE:
  • dieta: bez grzeszków 
  • ruch: brak 
  • koszt: 0,00 zł (mix sałat x 2, ser lazur - muszę rozliczyć się z Mamą :)

środa, 26 listopada 2014

PROJEKT 6/3. FAZA 1. DZIEŃ 2. 26.11.2014

26.11.2014, środa, dzień 2/30.

Dzień przekąskowy bez jaj  - drugi dzień "30-dniowego wyzwania według 10 zasad Iwony Wierzbickiej" czyli "pierwszej fazy Projektu 6/3".
Rano za późno się obudziłam i nie zdążyłam usmażyć jajecznicy na I śniadanie ani obrać wędzonej makrelki na II śniadanie więc obrałam makrelę wieczorem i będę miała na II śniadanie na jutro. A rano zjem sobie jajeczniczkę... z boczkiem, szynką, pieczarkami, papryką. Już mi ślinka leci :) 

To m.in. mi się właśnie podoba na diecie, że idąc spać z rozrzewnieniem myśli się o tym, co będzie następnego dnia na śniadanie, a nie tak jak zazwyczaj po wieczornym przesłodzeniu słodyczami - marzę o tym, żeby poczuć głód :) 
Drugą rzeczą, która mi się podoba będąc na "diecie" to to, że chce mi się wypróbowywać nowe przepisy i jestem otwarta na nowe smaki i nowinki - np. krewetki, steki z polędwicy wołowej :) A nie takie bezsensowne wrzucanie czegokolwiek na ruszt byle coś zjeść gdy burczy w brzuchu lub jedzenie z nudów.
Musiałam znowu dzisiaj kombinować z jedzeniem i dzień składał się raczej z przekąsek niż z posiłków.

JADŁOSPIS
  • 8:00 - pobudka
  • 8:30 - szklanka ciepłej wody z cytryną + omega 3 + rutinoscorbin + Euthyrox 200
W PRACY:
  • 9:40 PRZEKĄSKA#1
    • kapusta kiszona
  • 9:40 - 17:00 duża herbata czarna
  • PRZEKĄSKA#2
    • 11:35 - 15:15 kefir Zott 400g 
  • PRZEKĄSKA#3
    • 15:25 - 15:35 - jabłko
    • 15:40 - 17:00 - migdały 100g
W DOMU:
  • OBIAD 18:00
    • mieszanka warzyw chińskich z mrożonki z kawałkami fileta z piersi z kurczaka

    • herbata czarna
  • KOLACJA 20:45
    • grejpfrut
    • duża czarna herbata z cytryną
PODSUMOWANIE:
  • dieta: bez grzeszków
  • aktywność fizyczna: brak
  • koszt diety: 22,21 zł, w tym:
    • kefir 1,70 zł
    • pieczarki na jajecznicę 0,15kg x 7,99 = 1,20 zł
    • quinoa - komosa ryżowa Sante 250g - pierwszy raz w życiu 13,99 zł
    •  gruszki na sałatkę z granatem i nie tylko - 1,185kg x 4,49 = 5,32 zł
TU JESTEM:
  • PROJEKT 6/3 
    • Faza 1 (30-dniowe wyzwanie według 10 zasad)
      • Dzień 1. - 25.11 - wtorek
        • bez grzeszków
      • Dzień 2. - 26.11 - środa
        • bez grzeszków
      • Dzień 3. - 27.11 - czwartek
      • Dzień 4. - 28.11 - piątek
      • Dzień 5. - 29.11 - sobota
      • Dzień 6. - 30.11 - niedziela
      • Dzień 7.  -  1.12 - poniedziałek
      • Dzień 8. - 2.12 - wtorek
      • Dzień 9. - 3.12 - środa
      • Dzień 10. - 4.12 - czwartek
      • Dzień 11.  - 5.12 - piątek
      • Dzień 12. - 6.12 - sobota
      • Dzień 13. - 7.12 - niedziela
      • Dzień 14. - 8.12 - poniedziałek
      • Dzień 15. - 9.12 - wtorek
      • Dzień 16. - 10.12 - środa
      • Dzień 17. - 11.12 - czwartek
      • Dzień 18. - 12.12 - piątek
      • Dzień 19. - 13.12 - sobota
      • Dzień 20. - 14.12 - niedziela
      • Dzień 21. - 15.12. - poniedziałek
      • Dzień 22. - 16.12. - wtorek
      • Dzień 23. - 17.12. - środa
      • Dzień 24. - 18.12 - czwartek
      • Dzień 25. - 19.12 - piątek
      • Dzień 26. - 20.12 - sobota
      • Dzień 27. - 21.12 - niedziela
      • Dzień 28. - 22.12 - poniedziałek
      • Dzień 29. - 23.12 - wtorek
      • Dzień 30. - 24.12 - środa, Wigilia

wtorek, 25 listopada 2014

PROJEKT 6/3. FAZA 1. DZIEŃ 1/30. 25.11.2014. START!

25.11.2014 - wtorek

Projekt 6/3 czas zacząć!!!

Zostało mi osiem miesięcy do trzydziestki i tyleż czasu na realizację celu jakim jest osiągnięcie wagi 69 kg lub niższej  - byle tylko z "magiczną szóstką z przodu" (na wyświetlaczu wagi) - przy wzroście 178cm
Hm... czy osiem miesięcy to dużo czy mało na redukcję ponad 20 kg?
Waga 69 kg to chyba założenie optymalne - ważyłam nawet mniej - 66.3 kg... przez chwilę :D - dokładnie w dniu przerwania II fazy diety Dukana (w dniu wyjazdu na wycieczkę integracyjną do Karpacza w 2011 roku) i wyglądałam tak jak na zdjęciu poniżej:
a po wycieczce już 67-68 kg ;)
czyż nie za chudo?
*Podczas diety Dukana nie uprawiałam sportu (regularnych treningów) i to mogło tak "chudo" wyglądać, a w rzeczywistości skład ciała mógł być nieciekawy.

Chyba nie mam co zakładać wagi 67 czy 65 kg, bo nie chcę wyglądać jak wieszak. 
Chcę być fit a nie slim a to być może mogę osiągnąć nawet z "siódemką" z przodu na wadze - wszystko zależy od wagi mięśni, zawartości wody i tłuszczu w organizmie itp., itd. 
Jak to mówią, chude ciało wygląda lepiej w ubraniu, a ciało fit - bez ubrania :) 
Podpisuję się pod tym rękami i nogami. Chociaż na razie bycie chudą mi "nie grozi" ;) 

Ciężko tak coś z góry założyć, przewidzieć... 69 kg to tak naprawdę strzał na chybił - trafił. Mam problem z wyznaczaniem celów, nie mówiąc już o ich realizacji. Zawsze jest to ryzyko, że się nie uda bo wyznaczony cel może być nierealny, co okazuje się zazwyczaj po fakcie.
Zresztą zobaczę w trakcie Projektu 6/3 jak będzie szło i jak organizm będzie się zachowywał i reagował. Hmmm... zresztą któż to wie, jaka jest moja "idealna waga"? Czy taka w ogóle istnieje?

Projekt 6/3 podzieliłam sobie na fazy/części. Wydaje mi się, że krótkoterminowe cele łatwiej mi się realizuje. 

Tym samym, moja pierwsza faza to:

  •  30-dniowe wyzwanie - dieta według dziesięciu zasad Iwony Wierzbickiej:
ZASADY:
 
  1. WYRZUĆ PSZENICĘ 
  2. WYRZUĆ MLEKO 
  3. ŚNIADANIE BEZ WĘGLI 
  4. ŻADNEGO CUKRU 
  5. SPOŻYWAJ WĘGLOWODANY TYLKO W DWÓCH POSIŁKACH 
  6. SOKOM, SŁODKIM NAPOJOM, KOLOROWYM ZE SŁODZIKAMI - MÓWIMY NIE! 
  7. ZASTĄP CHLEB, BUŁKI - PIECZYWEM ŻYTNIM NA ZAKWASIE (jeżeli nie wyobrażasz sobie życia bez chleba), DOBRYMI KASZAMI (kasza jaglana, amarantus, komosa ryżowa, kasza gryczana) 
  8. TYLKO JEDNA PORCJA OWOCOWA 
  9. TŁUSZCZOM ROŚLINNYM MÓWIMY NIE, TŁUSZCZOM ZWIERZĘCYM - TAK 
  10. NABIAŁ (naturalny) TYLKO RAZ DZIENNIE

Poszczególne zasady są szerzej omówione i wyjaśnione w poniższym filmiku:

  • ...lub od razu "wyższy stopień wtajemniczenia" czyli PALEOdietaktórą już przerabiałam i schudłam 8 kg (24.06.2013 do 21.08.2013) - mogłoby być szybciej i więcej gdybym nie grzeszyła słodyczami, alkoholem - a potem nie raz i nie dwa do niej podchodziłam, na ogół na krótko i potem niestety zbaczałam na złą drogę (taki ze mnie zboczeniec)... i tak oto dzisiaj ważę ponad 90 kg... nawet nie chcę wiedzieć ile dokładnie...
Nie wiem jakie będę następne fazy. Cytując "klasyka języka polskiego" mogę powiedzieć, że...: 
"z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością"
Jarosław "Polskę Zbaw" Kaczyński 

... kolejne fazy Projektu 6/3 także będą się opierały na PALEOdiecie. Z każdą kolejną fazą postaram się wyciągać wnioski z poprzedniej fazy i udoskonalać po kolei pewne rzeczy i poprawiać błędy, a także przykładowo dołożę do nich aktywność fizyczną, będę pilnować ilość wypijanej wody itp.
Grunt to w moim przypadku odstawić słodycze czyli cukier. To jest priorytet! 
Oprócz tego dobrze byłoby odstawić gluten i laktozę.
Nie wiem tylko czy starczy mi cierpliwości, żeby to tak stopniowo wdrażać, czy nie zrobić tego od razu  żeby jak najszybciej dojść do zaplanowanej wagi (ze skrajności w skrajność) czyli już teraz mix 10 zasad i Paleo / zmodyfikowane paleo (w moim przypadku to co na paleo + kefir od czasu do czasu czyli takie neopaleo). Bo lubię :)
No i ruch w miarę możliwości, bez zbędnych wymówek.

Podsumowując, dietetyczna część planu PROJEKTU 6/3 jest taka:
  • 25.11.2014 - 24.12.2014 - "30 DAY CHALLENGE": 
    • 10 zasad w 30 dni 
lub:
    • Paleodieta = zaostrzone i okrojone "10 zasad" - bez pieczywa żytniego na zakwasie, nabiału i kasz - no, chyba że quinoa (komosa ryżowa) lub kasza jaglana / amarantus - ale to raz na ruski rok/miesiąc bo tego nie potrzebuję
  • 24.12.2014 - 1.01.2015 - "PRZERWA ŚWIĄTECZNA"
    Już się boję Świąt... znowu mi nie pasuje, że Święta są już teraz, na dniach* 
    DLACZEGO?
    • po pierwsze dlatego, że wróci mi parę kg tak "mozolnie" redukowanych przez 30 dni, 
    • po drugie, dlatego, że będę się źle czuła jak będę jadła potrawy z glutenem, zasłodzę się ciastami i makówkami,
    • a po trzecie organizm, który się przestawił na czerpanie energii z tłuszczu, a nie z węgli, będzie musiał się z powrotem przestawiać na paliwo tłuszczowe po świętach... do tego dochodzi fakt, że jakieś przeciwciała produkowane przez gluten (?) - chyba coś przekręciłam, ale poprawię to jak się dowiem - znikają dopiero po pół roku od zaprzestania spożywania glutenu
    • chyba zmarnotrawię efekty 30-dniowego wyzwania :( 
  • 2.01.2014 - 3.04.2015: "90-DAY PALEO CHALLENGE" 
    Wyzwanie 90-dniowe lub 13-tygodniowe [do ostatniego dnia przed Świętami Wielkanocnymi, czyli 3.04 (Wielki Piątek) lub 4.04 (Wielka Sobota) - (Wielkanoc i Lany Poniedziałek wypadnie 4-5 kwietnia 2015)]
  • 7.04.2015 - 23.07.2014 - "NEXT 90-DAY PALEO-CHALLENGE" (16 tyg.=112 dni)
  • 24.07.2015 - 31.08.2015 - "40 DAY PALEO CHALLENGE"
  • 1.09.2015 - 10.10.2015 - "40-dniowa dieta Ewy Dąbrowskiej"
  • 11.10.2015 - 23.12.2015 - "10-WEEK PALEO CHALLENGE"
25.11.2014, wtorek, dzień 1/30.

Niestety nie odważyłam się dzisiaj wejść na wagę bo się boję, że będzie więcej niż miesiąc temu czyli może się pojawić "magiczna dziewiątka" z przodu (może to być zarówno 91 kg jak i 93 kg... a boję się sprawdzić ;) 
A ma prawo się pojawić zważywszy na to, co ostatnio wtryniałam. Czytaj "to co zwykle" (rogaliki z czekoladą, słodycze, głównie wieczorem). 
Zważę się jak będę miała odwagę.

Do dzisiejszego dnia byłam słabo przygotowana więc upłynął "pod znakiem jajek i marchewki"
  • Rano, na czczo: 
    • szklanka ciepłej wody z cytryną,
    • mieszanka do picia "Theraflu" (przeziębienie) + wapno + witamina C 1000 + omega 3 + Rutinoscorbin; standardowo Euthyrox 175/200
  • POSIŁEK 1:
    • jajecznica (3 jajka, pół kawałka boczku, 2 plastry szynki, masło klarowane)

 W PRACY (9:30-17:30)
  • duża czarna herbata (popijana 9:45-15:00)
  • POSIŁEK 2: 
    • jabłko (jak jabłko wygląda, każdy wie ;)
  • POSIŁEK 3:
    • kefir (z Olesna) 480 ml
  • duża czarna herbata z cytryną (16:00-17:30)
W DOMU (18:00-00:00)
  • POSIŁEK 4:
    •  sok z marchwi i jabłek - 2 szklanki




    • omlet marchewkowy (z 2 jajek i 1 białka, 1 startej marchewki, z dodatkiem mąki kokosowej - 3 łyżeczki, przyprawy korzennej - 1/3 łyżeczki) (przepis z cook-it-lean) 
 
  • kawa czarna z ekspresu ciśnieniowego (znowu muszę się przyzwyczaić do czarnej)
  • duża czarna herbata z cytryną 
  • SUPLEMENT: niacyna 1000 - coś na rozgrzanie w długie jesienne wieczory ;)
Podsumowanie dnia:
  • dieta: bez grzeszków :) 
  • ruch: brak 
  • koszt diety: 44,35 zł, w tym:
    • kefir + woda 3,80 zł
    • zakupy w warzywniaku 40,55 zł, w tym:
      • marchew na sok 2,75kg x1,70 = 4,69
      • 4 jabłka na sok 0,716kg x 2,60 = 1,86 
        • razem sok 6,55 za 6 szklanek po 0,2 litra
      • 2 makrele wędzone 0,632kg x 21,90 = 13,84 - będą na jutro i pojutrze, trzeba dokupić pomidory
      • 1 grejpfrut 0,436kg x 7,50 = 3,27
      • 2 granaty x 3,90 = 7,80
      • papryka 0,204kg x 10,50 = 2,14 - do jajecznicy lub do sałatki lub do makreli
      • kapusta kiszona 0,228kg x 4,90 = 1,12
      • migdały 0,106kg x 55,00 = 5,83
MAPA: Gdzie jestem, ile za mną, a ile przede mną :)
  • PROJEKT 6/3 
    • Faza 1 (30-dniowe wyzwanie według 10 zasad)
      • Dzień 1. - 25.11 - wtorek
        • bez grzeszków
      • Dzień 2. - 26.11 - środa
      • Dzień 3. - 27.11 - czwartek
      • Dzień 4. - 28.11 - piątek
      • Dzień 5. - 29.11 - sobota
      • Dzień 6. - 30.11 - niedziela
      • Dzień 7.  -  1.12 - poniedziałek
      • Dzień 8. - 2.12 - wtorek
      • Dzień 9. - 3.12 - środa
      • Dzień 10. - 4.12 - czwartek
      • Dzień 11.  - 5.12 - piątek
      • Dzień 12. - 6.12 - sobota
      • Dzień 13. - 7.12 - niedziela
      • Dzień 14. - 8.12 - poniedziałek
      • Dzień 15. - 9.12 - wtorek
      • Dzień 16. - 10.12 - środa
      • Dzień 17. - 11.12 - czwartek
      • Dzień 18. - 12.12 - piątek
      • Dzień 19. - 13.12 - sobota
      • Dzień 20. - 14.12 - niedziela
      • Dzień 21. - 15.12. - poniedziałek
      • Dzień 22. - 16.12. - wtorek
      • Dzień 23. - 17.12. - środa
      • Dzień 24. - 18.12 - czwartek
      • Dzień 25. - 19.12 - piątek
      • Dzień 26. - 20.12 - sobota
      • Dzień 27. - 21.12 - niedziela
      • Dzień 28. - 22.12 - poniedziałek
      • Dzień 29. - 23.12 - wtorek
      • Dzień 30. - 24.12 - środa, Wigilia

piątek, 14 listopada 2014

Gluten to zło

 Dzisiaj na tapecie książka pod tytułem "Dieta bez pszenicy" :) 


Ciekawe cytaty - argumenty za tym, że gluten to zło i dlaczego warto go wykluczyć z diety :)

str. 8
"Moja żona jest triatlonistką oraz instruktorką więc każdego roku oglądam kilkakrotnie zawody w tej ekstremalnej dyscyplinie. Triatloniści trenują miesiącami a może nawet latami, żeby przetrzymać wyścig złożony z pływania w odkrytym akwenie na dystansie 1,6 - 4 km, jazdy na rowerze na odcinku 90 - 180 km i biegu na 20 - 40 km. Już sam udział w tym wyścigu jest wyczynem gdyż wymaga spalenia kilku tysięcy kalorii oraz niezwykłej wytrzymałości. Większość triatlonistów przestrzega dość zdrowych nawyków żywieniowych. Dlaczego zatem mniej więcej 1/3 tych zagorzałych sportowców, mężczyzn i kobiet, ma nadwagę? (...) zważywszy na fakt, że ich trening wymaga bardzo intensywnych i długich ćwiczeń, zastanawiam się, w jaki sposób mogą mieć nadwagę.
Jeżeli zastosujemy konwencjonalną logikę, uznamy, że triatloniści z nadwagą muszą więcej ćwiczyć albo mniej jeść, żeby schudnąć. A ja zamierzam dowieść, że problemem, na jaki trafiają dieta i zdrowie większości Amerykanów, nie jest tłuszcz ani cukier, ani pojawienie się internetu, ani koniec wiejskiego życia. Jest nim pszenica - albo to, co się nam sprzedaje pod nazwą pszenicy.
Okazuje się, że to, co jemy pod sprytnym przebraniem babeczki z otrębami albo cebulowego chlebka ciabatta to tak naprawdę nie jest pszenica, tylko produkt genetycznych badań prowadzonych w drugiej połowie XX wieku. Współczesna pszenica ma się do prawdziwej pszenicy w najlepszym razie tak, jak szympans do człowieka. (...)"

str. 9:
"Do charakterystycznych, udokumentowanych oddziaływań pszenicy na ludzi należą:
  • pobudzanie apetytu,
  • narażenie mózgu na wpływ egzorfin (odpowiednika endorfin wydzielanych przez organizm),
  • nadmierne podwyższanie poziomu cukru we krwi, prowadzące do cykli przesytu występującego naprzemiennie z odczuciem głodu,
  • proces glikacji, będący podłożem chorób i starzenia się organizmu,
  • stany zapalne,
  • wpływ na wskaźnik pH, prowadzący do niszczenia chrząstki i uszkodzeń kości
  • aktywacja nieprawidłowych reakcji immunologicznych
Rezultatem konsumpcji pszenicy jest złożona gama stanów chorobowych, poczynając od celiakii (...) aż po wiele zaburzeń neurologicznych, cukrzycę, choroby serca, zapalenie stawów, osobliwe wysypki i paraliżujące urojenia o podłożu schizofrenicznym. (...)"
str. 9-10: 

"Skoro to, co nazywamy pszenicą, stanowi taki problem, usunięcie go z pożywienia powinno przynosić ogromne i niespodziewane korzyści. Rzeczywiście tak się dzieje. Jako kardiolog, badający i leczący tysiące pacjentów zagrożonych chorobą serca, cukrzycą i niezliczonymi niszczycielskimi skutkami otyłości, na własne oczy widziałem, jak wielkie, przewieszone nad paskiem brzuchy znikają, kiedy korzystające z mojej rady osoby eliminowały pszenicę ze swej diety. Zazwyczaj chudły o 10, 15 albo 20 kg w ciągu kilku pierwszych miesięcy. Po gwałtownej utracie wagi, uzyskanej bez większego wysiłku, następowało na ogół wiele korzyści zdrowotnych, które zadziwiają mnie nawet dziś, mimo że widziałem to zjawisko tysiące razy.
Byłem świadkiem dramatycznych zmian w stanie zdrowia pacjentów, jak choćby w wypadku 38-letniej kobiety z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego, zagrożonej usunięciem okrężnicy. Wyleczyła ją eliminacja pszenicy - jej okrężnica pozostała nietknięta. (...)"

TO NIE TWOJA WINA

str. 10-11: 
"(...) wielu z nas, widząc szpetny pszenny brzuch, zaczyna się obwiniać: zbyt wiele kalorii, za mało wysiłku fizycznego, za mało ograniczeń. Lecz trafniej byłoby powiedzieć, że to rada, aby jeść więcej "zdrowych produktów pełnoziarnistych", pozbawiła nas kontroli nad naszymi apetytami oraz skłonnościami, sprawiając, że jesteśmy grubi i niezdrowi, pomimo naszych wysiłków i najlepszych chęci. (...)
  • Jeżeli stwierdzasz, że wszędzie nosisz ze sobą wystający, niewygodny pszenny brzuch, bezskutecznie usiłując go wepchnąć w zeszłoroczne dżinsy; 
  • jeśli wciąż powtarzasz swojemu lekarzowi, że nie odżywiasz się źle, a mimo to wciąż masz nadwagę i stan przedcukrzycowy oraz wysokie ciśnienie i cholesterol
  • albo jeśli rozpaczliwie starasz się ukryć swoje męskie piersi...
...pomyśl o pożegnaniu się z pszenicą.
Eliminując pszenicę, wyeliminujesz problem.
Co masz do stracenia poza pszennym brzuchem, męskimi piersiami i wielkim tyłkiem?"

JAKI BRZUCH? 

str. 15-16:
"W minionych wiekach wydatny brzuch był domeną osób uprzywilejowanych, oznaką bogactwa i sukcesu, symbolem tego, że nie musisz czyścić swojej stajni ani orać własnego pola. Dziś otyłość uległa demokratyzacji - każdy może mieć wielki brzuch.
W połowie XX wieku twój tato nazywał tę krągłość brzuchem piwnym. Ale skąd u troskliwych matek, ich dzieci oraz połowy twoich przyjaciół i sąsiadów, którzy nie piją piwa, wzięły się piwne brzuchy? Nazywam to brzuchem pszennym (...)
Pszenny brzuch to skutek nagromadzenia tłuszczu, związany z wieloletnim spożywaniem produktów żywnościowych, które wywołują wydzielanie insuliny, hormonu odpowiedzialnego za magazynowanie tłuszczu. Niektóre osoby magazynują tłuszcz w pośladkach i biodrach, jednak większość ludzi magazynuje jego nadmiar w środkowej części swojego ciała. Ten "centralny" albo "trzewny" tłuszcz jest wyjątkowy - w przeciwieństwie do tkanki tłuszczowej w innych rejonach ciała, wywołuje stany zapalne, zaburza reagowanie na insulinę i wysyła sygnały metaboliczne do pozostałej części organizmu. (CheatLife: przystępnie o działaniu insuliny opowiada Iwona Wierzbicka: kliknij tutaj). U mężczyzny z pszennym brzuchem tłuszcz trzewny wytwarza również estrogen, co powoduje powstawanie "męskich piersi". (...)

JAK DO TEGO DOSZŁO? 
str. 18:

"Ogólnonarodowy trend do redukcji spożycia tłuszczu i cholesterolu oraz zwiększenia liczby przyjmowania kalorii przyjmowanych w postaci węglowodanów doprowadził do osobliwej sytuacji, w której produkty oparte na pszenicy nie tylko stały się powszechniejsze w naszych dietach, ale zaczęły w nich dominować. (...) 
Pszenica stała się narodowym symbolem zdrowia. Mówiło się nam: "Jedzcie więcej zdrowych produktów pełnoziarnistych" i przemysł spożywczy ochoczo na to przystał, tworząc "zdrowe dla serca" wersje wszystkich naszych ulubionych wyrobów pszennych, wypełnione po brzegi pełnym ziarnem. 
Smutna prawda wygląda tak, że rozpowszechnienie produktów pszennych w amerykańskiej diecie dorównuje wzrostowi obwodów naszych talii. Narodowy Instytut Serca, Płuc i Krwi (National Heart, Lung and Blood Institute), w ramach prowadzonego w 1985 roku ogólnokrajowego programu edukacyjnego na temat cholesterolu, wydał zalecenie ograniczenia spożycia tłuszczu i cholesterolu. Zbiega się ono dokładnie z gwałtownym wzrostem wagi u mężczyzn i kobiet. Jak na ironię, właśnie w 1985 roku Centrum Kontroli i Profilaktyki chorób (Centers for Disease Control and Prevention - CDC) rozpoczęło prowadzenie statystyk wagi ciała, starannie dokumentując eksplozję otyłości i cukrzycy, która wtedy nastąpiła. (...)"

str. 19.: 

"(...) Wpływ, jaki wywiera na zdrowie Triticum aestivum, czyli zwyczajna pszenica, z której wypieka się chleb, oraz jej genetyczni krewniacy jest szeroki, a jego osobliwe skutki występują od ust po odbyt i od mózgu po trzustkę. (...)"

ŻYWIENIOWY JĘK

str. 19:

"Jak większość dzieci z mojego pokolenia, urodzonego w połowie XX wieku i wychowanego na chlebie oraz herbatnikach, mam długie i osobiste związki z pszenicą (...)"

str. 20-21: 

"(...) Nie dość, że w wieku 19 lat dorobiłem się sporej opony w talii, to jeszcze przez cały czas czułem się wyczerpany. Przez następnych 20 lat walczyłem z tym, wypijając dziesiątki litrów kawy, żeby przezwyciężyć wszechogarniające otępienie, które nie ustępowało bez względu na to, ile godzin spałem każdej nocy. (...)
Dlaczego nosiłem na brzuchu te zbędne kilogramy? W końcu każdego dnia przebiegałem 5 - 8 km, stosowałem rozsądną, zrównoważoną dietę, bez nadmiernych ilości mięsa oraz tłuszczów, unikałem niezdrowych potraw i przekąsek, starając się zamiast tego spożywać mnóstwo zdrowych produktów pełnoziarnistych. Co się więc działo?"
Oczywiście miałem swoje podejrzenia. Nie mogłem nie zauważać, że wtedy, gdy zjadałem na śniadanie tosty, gofry albo bajgle, musiałem przez kilka godzin walczyć z sennością i otępieniem. A jeśli zjadłem omlet z trzech jaj z serem, czułem się świetnie.
Jednak kilka podstawowych badań laboratoryjnych zbiło mnie z tego tropu. Trójglicerydy 350 mg/dl, HDL ("dobry") cholesterol: 27 mg/dl. A byłem diabetykiem z poziomem cukru na czczo wynoszącym 161 mg/dl. Biegałem nieomal każdego dnia, a mimo to miałem nadwagę i cukrzycę. W mojej diecie musiał tkwić jakiś fundamentalny błąd. Pośród wszystkich zmian, jakie w niej wprowadziłem w imię zdrowia, najbardziej znaczące było zwiększenie spożycia zdrowych produktów pełnoziarnistych. Czy to możliwe, że właśnie zboża były źródłem mojej tuszy? Chwila, w której zacząłem to mgliście podejrzewać, rozpoczęła moją podróż w przeszłość śladami okruchów: od otyłości i wszystkich problemów zdrowotnych, które mi ona przyniosła. Jednak dopiero wtedy, gdy zacząłem obserwować jej szersze skutki, występujące na skalę przekraczającą moje osobiste doznania, doszedłem do wniosku, że naprawdę dzieje się coś interesującego."

WNIOSKI Z BEZPSZENNEGO EKSPERYMENTU

str. 21-23: 
"Ciekawy fakt: pełnoziarnisty chleb pszenny (IG 72) podwyższa poziom cukru we krwi w tym samym stopniu albo nawet bardziej niż zwyczajny cukier, czyli sacharoza (IG 59). 
(Glukoza najbardziej zwiększa poziom cukru, dlatego jej indeks glikemiczny wynosi 100. Poziom, do którego określony produkt żywnościowy podwyższa ilość cukru w porównaniu z glukozą, wyznacza jego indeks glikemiczny). 
Toteż gdy obmyślałem strategię mającą pomóc moim otyłym pacjentom ze skłonnością do nadwagi skutecznie ograniczać poziom cukru we krwi, uznałem za logiczne, że najszybszym i najprostszym sposobem osiągnięcia wyników będzie wyeliminowanie produktów podnoszących ów poziom w największym stopniu - innymi słowy, nie cukru, tylko pszenicy. Wręczałem im prostą ulotkę, opisującą, w jaki sposób uczynić dietę zdrową, zastępując produkty na bazie pszenicy innymi, o niskim indeksie glikemicznym.
Po trzech miesiącach moi pacjenci wracali na kolejne badania krwi. Tak jak oczekiwałem, poza nielicznymi wyjątkami, ich poziom cukru we krwi rzeczywiście spadł z wartości cukrzycowych (126 mg/dl lub wyższych) do normalnego. Owszem, diabetycy stali się nie-diabetykami. To prawda. Cukrzycę często można wyleczyć, a nie tylko opanować poprzez usunięcie z diety węglowodanów, a zwłaszcza pszenicy. Wielu moich pacjentów zrzuciło ponadto 10, 15, a nawet 20 kg. Jednak w osłupienie wprawiło mnie to, czego się nie spodziewałem.

Pacjenci:
  • donosili o ustąpieniu objawów refluksu oraz cyklicznych skurczów i biegunki związanej z zespołem jelita drażliwego
  • mieli więcej energii, poprawiała się ich koncentracja i lepiej sypiali,
  • znikły u nich wysypki, nawet te, które utrzymywały się od wielu lat,
  • ich bóle reumatyczne złagodniały lub całkiem ustąpiły, co pozwoliło im ograniczyć lub całkowicie wyeliminować paskudne leki do ich uśmierzania
  • objawy astmy stały się mniej dotkliwe, dzięki czemu wielu mogło odrzucić inhalatory
  • Ci, którzy uprawiali sporty, twierdzili, że uzyskują coraz lepsze rezultaty
Szczuplejsi. Pełniejsi energii. Myślący jaśniej. Ludzie o zdrowszych jelitach, stawach, płucach. Jeden za drugim. Z pewnością te wyniki były wystarczającym powodem do tego, żeby odmawiać sobie pszenicy.
Jeszcze dobitniej przekonały mnie liczne przypadki, w których ludzie rezygnowali z pszenicy, a potem pozwalali sobie na jej okazjonalne spożywanie - kilka precelków, kanapka na przyjęciu. W ciągu paru minut wielu z nich dostawało biegunki bądź doznawało obrzęku i bólu stawów albo zadyszki. Te objawy pojawiały się i znikały. To, co zaczęło się jako prosty eksperyment zmierzający do ograniczenia poziomu cukru we krwi, przyniosło zrozumienie przyczyn wielu zaburzeń zdrowotnych i utratę wagi. Do dziś jestem tym zdumiony."

REZYGNACJA Z PSZENICY

str. 23-24:
"Dla wielu ludzi pomysł usunięcia pszenicy z diety jest - przynajmniej od strony psychologicznej - równie bolesny, jak myśl o leczeniu kanałowym bez znieczulenia. (...) 
W książce Dieta bez pszenicy poddaję analizie twierdzenie, iż źródłem problemów zdrowotnych Amerykanów od zmęczenia, poprzez zapalenie stawów i dolegliwości żołądkowo - jelitowe, aż po otyłość, są niewinnie wyglądające babeczki z otrębami albo cynamonowe bajgle z rodzynkami, które przegryzają do kawy każdego ranka.
Ale jest dobra wiadomość: istnieje lekarstwo na dolegliwość zwaną pszennym brzuchem (...)
Konkluzja: wyeliminowanie tego produktu, który jest elementem ludzkiej kultury znacznie dłużej niż Larry King występuje w radiu, sprawi, że będziecie smuklejsi, bystrzejsi, sprawniejsi i szczęśliwsi. Zwłaszcza utrata wagi może następować o wiele szybciej, niż się tego spodziewaliście. A ponadto możecie selektywnie tracić najbardziej widoczną, insulinooporną, cukrzycotwórczą, wywołującą stany zapalne i wprawiającą w zakłopotanie tkankę - tłuszcz trzewny. To proces, który można przeżyć praktycznie bez odczuwania głodu bądź odmawiania sobie czegokolwiek, osiągając szeroką gamę korzyści zdrowotnych.
Ale dlaczego należy eliminować akurat pszenicę, a nie na przykład cukier albo wszelakie zboża w ogóle? (...) A przy tym ma słabo zbadany skład genetyczny i uzależniające właściwości, które sprawiają, że się przejadamy (...)"

William Davis, "Dieta bez pszenicy"