Zdrowo się dzisiaj nażarłam :)
Być sytym na diecie... nie sądziłam, że to jest możliwe (aż do pierwszej wizyty u Iwony Wierzbickiej 6 czerwca 2013, po której dostałam rozpiskę diety PALEO :)
Dieta większości raczej kojarzy się z burczeniem w brzuchu. No, na diecie Dukana też się najadałam :) Pomijając oczywiście "wątpliwy wpływ" tej diety na organizm. (Niektórzy na tej diecie mdleją lub o mało co nie wpadają w śpiączkę po przekroczeniu dolnej granicy cukru we krwi). Ja się czułam dobrze, ale nie dowiem się jaki długoterminowy wpływ na mój organizm miała ta dieta.
Można powiedzieć, że synonimem diety to zazwyczaj głód, burczenie w brzuchu, spadek energii i jałowe żarcie bez smaku, tłuszczu, suche sałatki z łyżeczką oliwy itp.;)
Dieta większości raczej kojarzy się z burczeniem w brzuchu. No, na diecie Dukana też się najadałam :) Pomijając oczywiście "wątpliwy wpływ" tej diety na organizm. (Niektórzy na tej diecie mdleją lub o mało co nie wpadają w śpiączkę po przekroczeniu dolnej granicy cukru we krwi). Ja się czułam dobrze, ale nie dowiem się jaki długoterminowy wpływ na mój organizm miała ta dieta.
Można powiedzieć, że synonimem diety to zazwyczaj głód, burczenie w brzuchu, spadek energii i jałowe żarcie bez smaku, tłuszczu, suche sałatki z łyżeczką oliwy itp.;)
Musiałam dzisiaj reklamować jeden owoc granatu, którego kupiłam wczoraj, bo był spleśniały w środku. Pani w osiedlowym warzywniaku na szczęście uznała reklamację i wymieniła go na inny granat, a ja zadowolona zrobiłam zakupy na 47,19 zł (orzechy nerkowca, brazylijskie, migdały, limonka, pomarańcze i banany do sałatki z granatem, cytryna, pomidory, avocado, sok marchwiowy jednodniowy). Cieszę się bo gdyby mi nie uznała tej reklamacji to bym nawet nie mogła na długo strzelić focha, bo warzywniak jest dobrze zaopatrzony, nawet w kasze z amarantusa itp. ale też niestety w kuszące słodycze z Dojczlandu, w które się zaopatruje gdy akurat nie jestem "na diecie" ;)
Jak się wdrożę w tę dietę i się ogarnę to chcę znaleźć czas na jakąś aktywność fizyczną, bo zalegam ostatnio i spędzam całe dnie w pozycji siedzącej, przed komputerem, w pracy i w domu, ogrom czasu spędzam też w kuchni... slow food.
- Z jednej strony "slow", bo nie "fast",
- a z drugiej slow, bo grzebię się jak mucha w... smole ;)
- 8:15 ciepła woda z cytryną - co robi się dobrym nawykiem
- 8:30 ŚNIADANIE I - "omlette du fromage"
- omlet z 3 jajek z papryką, szynką, pieczarkami, serem camembert ("mniejsza połowa") ...miały być też oliwki ale pokryły się zielonym puszkiem - omlet się złamał więc zdjęcia nie pokażę, zresztą jest niewyraźne :) Omlet lepiej smakował niż wyglądał. Ale jak to mówią, Ubung mach den Maister - ćwiczenie czyni mistrza więc jak będę je robić ekhem.... stosunkowo często, to w końcu zaczną wychodzić ;)
- duża czarna herbata z cytryną
- 13:20 ŚNIADANIE II
- reszta sałatki z granatem z wczoraj
- duża czarna herbata z cytryną
- 16:00 PRZEKĄSKA:
- jabłko
- sok z marchewki 500 ml Marwit
- 19:00 OBIAD
- sałatka z wędzonym ło(so)siem (mix sałat z roszponką, wędzony ło(so)ś 100g, avocado, serek camembert ("większa połowa"), pomidor, granat, sos: oliwa, musztarda, pieprz, miód, szczypta soli) - zjadłam pół porcji, reszta na jutro na śniadanie albo na obiad czy cóś.
sałatka z wędzonym łososiem
PODSUMOWANIE:- dieta: bez grzeszków
- ruch: brak
- koszt diety: 54,38 zł, w tym:
- łosoś wędzony 7,19 zł
- warzywniak: 47,19 zł


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz